BHP Lublin BHP Lublin BHP Lublin BHP Lublin

KONTAKT

Tel.: 081 745-35-44
Tel. kom.: 501 236 760
Faks: 081 745-35-44

kancelaria@pietrzyk-bhp.com

zadaj pytanie
Jesteś tutaj :: Strona główna :: Aktualności :: Skarga do Ministra Zdrowia na postępowanie Sanepidu względem pracodawców
(01.12.2011)

Skarga do Ministra Zdrowia na postępowanie Sanepidu względem pracodawców

                                                                                            Pan Bartosz Arłukowicz

                                                                                             Minister Zdrowia

 

        Panie Ministrze!
      W dobie istniejącego zagrożenia kryzysem, kiedy wszyscy powinniśmy zastanowić się nad oszczędzaniem pieniędzy nie tylko budżecie państwa, podległy Panu Państwowy Inspektorat Sanitarny w swojej codziennej pracy postępuje nieracjonalnie, niebezpiecznie nadinterpretuje przepisy prawne, arogancko w sposób jakby z minionej epoki przeprowadza kontrole pracodawców. Kontrole nastawione są na pobieranie zwanego przez pracodawców „myta sanitarnego”. Dysponujemy dowodami, iż nawet rysa na krześle czy włos z pędzla na pomalowanej ścianie stanowiły usterkową kontrolę, co upoważniało sanepid do pobierania opłaty za stwierdzone usterki podczas kontroli. Przedstawiane przez specjalistów z naszej Kancelarii i członków Stowarzyszenia Ochrony Pracy skargi na postępowanie kontrolne w Lublinie i województwie lubelskim spotkały się ze stwierdzeniem, iż władze miejscowe sanepidu nie widzą problemu aby spotykać się z przedstawicielami pracodawców i omawiać nieprawidłowości w tym temacie o czym pisaliśmy w prasie.  Informowany o takim postępowaniu Główny Inspektor Sanitarny odpowiedział nijak, ignorując problem.

Najnowszym kosztownym zarówno dla kieszeni pracodawców ale i dla budżetu Państwa ( budżet obciąży to wydatkiem ponad 200 milionów złotych) jest egzekwowanie od dyrektorów szkół aby personel nauczycielski, administracyjny i obsługa wykonywali badania celem uzyskania „orzeczenia lekarskiego dla celów sanitarno-epidemiologicznych”. Jako podstawę prawną lubelski sanepid podaje ustawę z dnia 5 grudnia 2008 r o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz.U. Nr 234, poz. 1570 z dnia 30 grudnia 2008 r.) Co ciekawsze podawane są również akty prawne będące delegacją ustawową starej ustawy z 6 września 2001 r. uchylonej cytowaną nową ustawą.

Nigdzie w tekście cytowanej podstawy prawnej  nie ma uzasadnienia  takiego żądania sanepidu aby nauczyciele czy administracja szkół wykonywała takie  kosztowne i trwające 3 dni badania. Czemu one miałyby służyć?  Nawet logika wskazuje na bezsensowność takiego pomysłu. O tym, że jest to bubel urzędników sanepidu świadczy fakt, iż sami pracownicy tej instytucji kontrolujący żywieniówkę czy szpitale takimi badaniami nie legitymują się i mogliby być wyproszeni z kontrolowanych zakładów przez znającego prawo pracodawcę. Idąc tym tokiem rozumowania sanepidu, iż wszyscy „mamy możliwość przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej na inne osoby”, należałoby poddać tym badaniom wszystkich pracujących Polaków. Koszty społeczne, stracone dniówki pracy – nie ważne.  Ważne, iż inspektorzy się „wykazali” - myślę, iż nie przesadzę jak dodam - głupotą.

Aby nie być gołosłownym następny przykład absurdu na który nie wpadłby mistrz Mrożek.

Sanepid nie tylko w Lublinie nakazuje NZOZ-om i SPZOZ-om wykonywanie „rejestrów prac i pracowników narażonych na działania szkodliwych czynników biologicznych” oraz „rejestrów osób i prac przebiegających w narażeniu na czynniki rakotwórcze i mutagenne”  Jako wieloletni specjalista prawa pracy wiem, iż rejestry takie powinny dokumentować wyniki pomiarów środowiska pracy lub miejsca świadomego uwalniania czynnika biologicznego. Jakie pomiary w tym zakresie mogą przeprowadzić Przychodnie Lekarskie? Jakie czynniki biologiczne uwalniają się w Przychodniach Zdrowia? Co dają wykonane rejestry i tysiące kartek papieru oraz zmarnowany czas lekarzy? Wystarczy kliknąć w komputer Głównego Inspektora Sanitarnego aby pokazała się liczba pracujących lekarzy i pielęgniarek w kraju pokrywająca się z danymi z czasochłonnie wykonanych przez Przychodnie rejestrów. Pytanie następne. A dlaczego ujmować tam lekarzy i pielęgniarki a nie sprzątaczki w Przychodniach? A dlaczego…  tak można bez końca.

Do roku ubiegłego nie brakowało logiki w sanepidzie. Takie rejestry wykonywano tylko w tych przychodniach gdzie odnotowano zarażenie personelu żółtaczką , HIV czy gruźlicą. W lubelskich przychodniach takiego zdarzenia nie pamiętam. Ale w roku 2011 Główny Inspektor Sanitarny na odprawie z pracownikami WSSE zaproponował w razie braku podstawy do pobrania tzw „myta” występować z decyzjami do pracodawców o braku sporządzonych cytowanych rejestrów. Dokument ten wykonuje zgodnie z prawem pracodawca u którego dochodzi do  kontaktu z żywymi drobnoustrojami należącymi do grupy 3 i 4 zagrożenia o właściwościach rakotwórczych czy mutagennych. Tak jest w laboratoriach diagnostycznych, klinicznych czy weterynaryjnych, ale na Boga nie w Przychodniach Zdrowia. Wątpliwe rejestry „niczego” muszą być przechowywane 40 lat. Generuje to koszty. Absurd następny którego sanepid w swojej chyba niewiedzy nie wymaga – a jest on konsekwencją poprzedniego wymogu. Pracodawca sporządzając taki rejestr ma obowiązek w ciągu 30 dni złożyć do lokalnego sanepidu informację, iż doszło do uwolnienia/użycia tych określonych w rejestrze czynników. Jak to uzasadnić technicznie?  I znów tysiące stron bezsensownych papierów które należy składować generując koszty dla budżetu Państwa. Ale to nie koniec. Jeśli sporządzimy rejestry, konsekwencją tego jest aby do 15 stycznia  wysłać do WSSE oraz do Okręgowego Inspektora Pracy 7 stronnicowe sprawozdanie o „substancjach, preparatach lub procesach technologicznych o działaniu rakotwórczym lub mutagennym”.  Komu i do czego potrzebne jest takie sprawozdanie z abstrakcyjnych w przypadku Przychodni Zdrowia zagrożeń. Okręgowi Inspektorzy Pracy stwierdzili mi, nie chcąc ujawniać nazwiska, iż takich sprawozdań nie będą przyjmować, ponieważ zdaniem PIP nie ma podstaw prawnych do ich sporządzania ani miejsca na ich magazynowanie. Efekt tego działania sanepidu to zmagazynowanie blisko 3 milionów ryz dokumentów nie mówiąc o „pożytku” dla środowiska.

Skandalem jest również karanie lekarzy i stomatologów przez lubelski sanepid za przetrzymywane ponad pół roku opakowane fabrycznie wysterylizowane narzędzia. Producenci dają na to 2 letnią gwarancję. Jaka podstawę ma sanepid by kwestionować deklarację zgodności producenta? Takich niedorzeczności w działaniach sanepidu mógłbym przytoczyć jeszcze kilkanaście, jak choćby wykonywanie badań i pomiarów środowiska pracy u pracodawcy a potem kontrolowanie tych swoich poczynań (?!)

  Z  racji codziennego kontaktu z kontrolami sanepidu u naszych klientów, nic dobrego o postępowaniu tej archaicznej instytucji powiedzieć nie mogę. Wskazać jeszcze muszę, iż decyzje pokontrolne tej instytucji często zaprzeczają merytorycznym i mającym pełne podstawy prawne decyzjom inspektorów PIP. Wygląda  w oczach przeciętnego pracodawcy kuriozalnie, iż kontrola jednego organu kontrolnego jakim jest PIP nie wykazuje uchybień a przeprowadzona za kilka dni kontrola sanepidu w tym samym obszarze wykazuje uchybienia. Dotyczy to często oceny ryzyka zawodowego w sferze chemii i biologii z czego sanepid czyni kompletną niedorzeczność każąc np. aby hydraulika zapoznawać nie z esencją zagrożeń biologicznych ale z opisem kilkudziesięciu bakterii, wirusów i grzybów podając łacińskie nazwy i zagrożenia tymi jednostkami wywołane. Z kilkustronicowej oceny ryzyka robi się opasłe tomy których co jest zrozumiałe żaden pracownik  nie jest w stanie lub świadomie nie chce przeczytać co dalej stanowi fikcję i łamanie prawa.

     Na usta ciśnie się parafraza Katona „ceterum censeo Sanepid esse deledam”. Ale w tej chwili wystarczy podjąć męską decyzję – nie zmieniając prawa - o powrocie do tej instytucji zdrowego rozsądku i anulowaniu opisanych i nie opisanych z powodu braku miejsca nieprawidłowości..

Z poważaniem w imieniu współpracowników Kancelarii

                                                       Ryszard Pietrzyk

                                                            Dyrektor

                                                  

Do wiadomości:

-  Izabela Katarzyna Mrzygłocka – Przewodnicząca Rady Ochrony Pracy przy Sejmie RP

- Business Centre Club

- Konfederacja Pracodawców Prywatnych 

lista aktualności
mapa serwisu | Copyrights Pietrzyk BHP.com 2012 | Realizacja C2i.pl